Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

November 06 2017

blackismycolour
13:04

Kochać to czasem nosić pod skórą odłamki starego lustra, w którym świat był dobrym miejscem.

Myślałem, że to przestanie boleć po jakimś czasie i w założeniu jest to prawda. Tylko, że nie ja decyduję o tym, jak długi to będzie czas i czy starczy mi na niego życia.

— Idź Sobie
Reposted byanotherwaytodie anotherwaytodie

October 31 2017

blackismycolour
21:34
3281 ac23 500
I can't stop drinking about U.
Reposted bypartyhardorgtfohardkorweywruchujednostajniepopierdolonymthesilenceofthealcoholicgreenloudpatynawaflovajointskurwysynfischikellacristinaaMerrry98wwanniemolotovcupcakeinmybetterworldveritas1againnagainletha0ikariitsokayarizonadreambecausefuckyouthatswhybibisixmissingxdontexpecttofeeloutcatsziiizrhubarbrrcompletelydifferentajrizdzirzdzirnailinistraconyczas050996augustus
blackismycolour
21:30
Kiedy już masz pewność, że ten drugi ktoś nie ma cię już dawno ani w sercu ani w głowie i prawdopodobobnie nigdy nie miał, sprawa wcale nie staje się łatwiejsza. Logika podpowiada, że nie ma czego żałować i za kim płakać, jednocześnie jednak zastanawiasz jak nieistotną drobinką musisz być w ludzkich życiach, by z nich znikać jak paproszek strzepnięty z ramienia. 

Każdego ranka patrzysz na swoje blade dłonie poznaczone żyłami i czujesz się coraz bardziej przeźroczysty i niknący. Poruszasz się wśród ludzi jak duch, jak odcinek przestrzeni, którego się unika wzrokiem. Snujesz się trochę jak latawiec zerwany ze sznurka - bez celu, klucząc w różnych kierunkach, odbijając w małe uliczki, przystając na kilka minut jakbyś się zastanawiał co tu robisz i gdzie miałeś dotrzeć.

Już nigdzie, jesteś wyrzuconą przez okno kartką papieru z nieudanym szkicem wiersza, jesteś psem wypchniętym z samochodu na środku drogi krajowej nr 80 między Bydgoszczą a Toruniem. Pozbawiony kontekstu i prawa do bycia wspomnieniem właściwie utraciłeś podmiotowość i któregoś dnia rano obudzisz się by spojrzeć na swoje dłonie i ich nie zobaczysz. Albo się po prostu nie obudzisz, obracając pobożne życzenia o twoim nieistnieniu w rzeczywistość.

— Idź Sobie
Reposted byKwiatyKawaPapierosypartyhardorgtfoniskowomay29thpozakontrolaheavencanwaitblakablakahermisfortune
blackismycolour
21:29
Kocham Ciebie tak samo, jak kochałam, lecz mi przykro, że wolisz obcego człowieka niż mnie. Nie dziw się, że uciekłam.
— parafrazując Marka Hłaskę
Reposted byKwiatyKawaPapierosypartyhardorgtfoexoticflowerBalladynaonemorelightniskowopozakontrolaa-antimatterjointskurwysynkwasmiloszanachronicWitcheradlerek12penginGunToRuncitiesofnightjoanmtresigarettehalfinlovesmokingtimepanatolottibluebelljethracitiesofnightviajerobe-awesome-todaymhsanatoryjanka89aisajomala-mi-w-glanachmerryxoxohermisfortune

October 29 2017

blackismycolour
18:26
7854 0467 500
but I love you.
Reposted by777727772mycelineadlerek12kindofnightmarepartyhardorgtfomyszkaminnielenifcagoldenowlSkydelangive--me--loveLabRatOr28
blackismycolour
18:22
I kiedy już zrobisz odpowiednią ilość kręgów po szklankach na sklejkowym blacie i kiedy się już znieczulisz na tyle, by móc swobodnie oddychać zimnym nocnym powietrzem i patrzeć na sierp Księżyca skryty za gęstymi chmurami, objawiający się tylko łuną rozświetlającą kontury obłoków, wtedy w swojej głowie możesz próbować mówić, że jest w porządku. 

Że jesteś nieważki, że nic złego się nigdy nie wydarzyło i że z każdym dniem będzie tylko lepiej, bo musi być lepiej i jeszcze na nic nie jest dla Ciebie za późno i że dobre rzeczy czekają za rogiem, tylko do tej pory skręcałeś w złą stronę. I że są gdzieś ludzie, których serca biją mocno i szczerze i że któreś serce kiedyś zabije mocniej dla Ciebie i czyjeś palce jak ćmy znajdą kiedyś schronienie w Twoich włosach i noce znowu będą ciche i spokojne, a poranki jasne i ciepłe, jak w tych mitycznych czasach, kiedy wierzyłeś w słowa wypowiadane między komunikatami o przyjazdach, odjazdach i opóźnieniach pociągów. 

Żadna jednak ilość alkoholu nie jest w stanie sprawić, byś w tej błogiej nadziei trwał zbyt długo, ból sączący się po całym ciele brutalnie przywraca świadomość i wiesz, że jeszcze wiele Księżyców przejdzie z sierpa do pełni, jeszcze wiele wody przepłynie, jeszcze wiele deszczu spadnie i jeszcze tak wielu nocy nie zaznasz snu do czasu, gdy będziesz wolny. 

Kiedy już oswoisz sztylety w plecach, posiądziesz arcytrudną sztukę patrzenia z dystansu na to, ile Ci odebrano i kto Ci odebrał, kiedy życzliwość okaże się silniejsza niż nieufność i strach przed kolejną krzywdą. I wtedy się może uśmiechniesz, i stojąc na balkonie będziesz umiał odetchnąć głęboko bez litościwych procentów rozluźniających wiecznie spięte barki, bo przecież od tak dawna stoisz na baczność czekając na koniec albo na zbawienie, a zbawienie przyszło wreszcie i złamało ci serce jeszcze bardziej. 

Podobno jeśli serce się złamie odpowiednią ilość razy, dosięgnie do Księżyca. Albo to było o kartce papieru - myli mi się czasem, bo moje kartki są zawsze pełne kiedy moje serce jest puste, a odwrotnie nie będzie jeszcze bardzo długo. Księżyc poczeka.

— Idź Sobie
Reposted byjointskurwysynkindofnightmareladylenaGunToRunbumpythedayaftertomorrowvstaneconvoitiseflyingheartmodalnaweakness

October 25 2017

18:22
1321 8f99 500
I wish it was you...
Reposted byxxqqzzaapartyhardorgtfofridays-karmajoannnaahazaynlo
blackismycolour
18:16
Pierwszy okres wielkiej ciszy to jeszcze łudzenie się. Śpisz z niewyciszonym telefonem przy łóżku, bo może przecież się odezwie, bo może tęskni. I tak średnio śpisz w nocy, przebudzasz się co dwie godziny by sprawdzić, czy nie przespałeś próby kontaktu. W dzień na dźwięk każdej wiadomości sms drży ci serce, a to tylko operator, tylko bank, tylko ktokolwiek inny. I mijają dni, tygodnie, miesiące i powoli dociera do ciebie myśl, że nie będzie powrotu. Że to się nie mogło tak skończyć, ale się tak kończy i nie ma instancji, do której mógłbyś wnieść zażalenie. 

I po uświadomieniu sobie nieuchronności sytuacji zaczyna się gniew, bo przecież nie zgadzasz się. (...) mieliście być razem już zawsze (...)

Nie wiem jakie fazy są dalej, te dwie jest wystarczająco trudno przetrwać. Potem może jesteś rusztowaniem na człowieka, takim mobilnym wieszakiem. Chodzisz, mówisz rzeczy, ustępujesz miejsca staruszkom w tramwaju, pracujesz i dostajesz pieniądze. I jak kiedyś ktoś cię poprosi byś powiedział coś o sobie, będziesz miał pustkę w głowie i zostanie jedno zdanie: nazywam się jakkolwiek, a mój upadek pachnie jak Black Opium.

— Idź Sobie
Reposted bymesoutegoldenowlKwiatyKawaPapierosypikkumyyworthitgotarinaonemorelightwinnym-swiecieladylenaheavencanwaitmay29thin-flagrantimoglismywszystkopsychamilsabelleSecret-ObsessioncocomovePatriiisahazaynlo

October 24 2017

blackismycolour
13:24
6876 b7db
...
Reposted bypartyhardorgtfodivibzdurachar47desperateeejooothe-impossible-girlafraidoflifekama1110seasonsDreamsMayComeMartool

October 23 2017

blackismycolour
18:05
Serca nigdy nie łamią się po równo, a więc moje złamało się całkiem, a to drugie zupełnie nie. Chciałbym posiadać taką umiejętność, czy też jakiś elementarny brak sentymentów,
 żeby po tym jak coś się kończy, po prostu otrzepać się i płynnie pójść dalej szukać czegoś nowego. Obyłoby się bez nieprzespanych nocy i ściśniętego nieustannie żołądka. Naprawdę, zazdroszczę. 

(...) Organizm funkcjonuje zachowując podstawowe funkcje, tylko nocą przebudzam się co chwilę, uwierają mnie sztylety w plecach. 

 Nauczyłem się nigdzie nie spieszyć - mogę wracać do domu z pracy po dwie godziny i dłużej. Mogę przegapiać przystanki, wędrować, zwlekać. Nie jest przecież tak, że ktokolwiek czeka na mnie w domu, że cokolwiek by się miało po moim powrocie w y d a r z y ć. Żadnych pociągów, na które trzeba zdążyć, żadnych błyskawicznych przygotowań do poczynienia. Jest to jakaś ponura forma ostatecznej wolności będącej jednocześnie iluzją, jak w tej książce Pereca. Świat mógłby mnie dogonić z pełną doniosłością i ciężarem tego faktu, gdyby nie to, że się niedawno skończył i nie ma nade mną władzy innej niż ta podstawowa, cielesna. Praca, jeść, spać. Reszta pozostaje ukryta między zmarszczonymi w cynicznej masce brwiami. You'll never know just half of it. 

Właściwie przestałem pić - tracę wtedy tę wypracowaną z wielkim bólem warstwę czystej determinacji i gniewu, które pchają mnie do przodu (jak się okazuje, co przyznaję ze smutkiem, gniew motywuje mnie znacznie bardziej niż jakiekolwiek inne uczucie), sprawiają, że jakoś się każdego ranka budzę i widzę cel w każdym kolejnym kroku. W każdym kolejnym kroku - plany przestały wybiegać poza mnie, poza mieszkanie, poza radzenie sobie z tym wszystkim jak potrafię (...)  Brawo. Co z tego, że zasnąłeś o czwartej, a przebudziłeś się o szóstej z tętnem jakby ci ta resztka serca miała wyskoczyć z piersi. Byle do jesieni, byle do zimy. Chłód usztywni, uśmierzy nieco ból. To ciepło, ten ukrop teraz są wielkim oszustwem. Lato to nie jest pora roku dla zastygania, a następnie cichej, surowej jak wąska linia zaciśniętych warg żałoby.

Podlewam kwiaty, karmię koty, wycieram kurze i każdego dnia robię wszystko, by tylko stworzyć pozory, że jakoś funkcjonuję. Że nie jestem skorupą po kimś, kogo resztki zabrano w kieszeni płaszcza daleko stąd i się odnajdzie kiedyś, przypadkiem, już bez kontekstu i bez znaczenia. Jak paragon na mleko bez laktozy, pomidory i czerwone wino sprzed pół roku, jeszcze przed końcem świata. 

Byle do jesieni, byle do zimy. I nie wspominać o wiośnie, wiosna jest dla zakochanych.
— Idź Sobie
Reposted byladylenaagainnagain

October 22 2017

blackismycolour
17:33
9654 f291
tak naprawdę to myślę o Tobie zawsze...
Reposted byonemorelightpartyhardorgtfoguwno1dessinemoilapaixCrossroademonjethrasimplyfallinglottibluebellnowazupa
blackismycolour
17:29
Czasem bywa tak, że ktoś robi radosny tour po Islandii podczas kiedy Ty wydajesz ostatnie pieniądze z wypłaty na psychiatrę, bo nie śpisz -nastą, czy nawet już -dziestą noc i wyglądasz nawet gorzej niż się czujesz, a czujesz się jakby coś cię w każdej milisekundzie egzystencji rozrywało od środka do końca i wciąż na nowo. Czasem tak bywa. To jedna z bardzo wielu historii bez puenty, w których karma nie wychodzi i nie wraca (bo karma to w domyśle lament skrzywdzonych - syci i zadowoleni nie znają tego słowa), a jedynym co dostajesz jest cierpienie i jedyny wniosek to więcej cierpienia. 

Bo gdzie możesz pójść z miejsca, gdzie straciłeś wszelką wiarę, gdzie odebrano ci miłość, gdzie byłeś widziany jak śmieć, którego można wykreślić z życia, serca i pamięci bez słowa i uronionej łzy jak paragon z Żabki? Możesz pójść do psychiatry po jakieś prochy na sen. Sen, oprócz tego, że jest kuzynem śmierci, jest także ucieczką. Zasypiam po drugiej, budzę się o czwartej - dwie godziny zbawczej przerwy od kołatania serca ciężkiego jak wszystkie usłyszane kłamstwa, z "kocham Cię" jako najcięższym. 

Może kiedyś jeszcze prześpię calutką noc, obudzę się i będzie bolało mniej. Może kiedyś z twarzy zejdzie mi zesztywniały bolesno-surowy grymas i ruszę do przodu ze swoim życiem lub raczej tym, co z niego zostało. Są ludzie, którzy zostawiają po sobie rozrzewniony uśmiech, kroplę żalu i garść dobrych wspomnień, są też tacy, którzy zostawiają dziesiątki nieprzespanych nocy, obezwładniający ból i bezgraniczne rozczarowanie. 

Życzę wam, byście nie musieli nigdy na swojej drodze spotkać tych drugich. A jeśli ich spotkacie, oby pojawił się ktoś, kto was po tym pozbiera. Albo pozbieracie się sami i nie zaufacie już nigdy nikomu, ewentualnie lekom na sen. Bo sen to ważna sprawa, prawie tak ważna jak sumienie, chociaż te dwa pojęcia się u niektórych całkowicie wykluczają.

— Idź Sobie
Reposted byonemorelightniskowoniskowo

September 17 2017

blackismycolour
14:53
7504 6066
Anna Swierczyńska

September 15 2017

blackismycolour
12:35
1470 797e
baby deer <3
Reposted byMerelyGiftedlapis-lazuli
blackismycolour
07:07
Tańczą jak para co tańczy od lat
Któryś już sezon
Który nie wiedzą, nie
Powoli, powoli, coś ten teges
Sobie przypomina, że ją dobrze zna
On pamięta włosy jej krótkie
Ona za to wie jak on reaguje na wódkę
— Bitamina - "Znajoma Nieznajoma"
Reposted byniskowopinkcacaoonotperfectgirlnotyourstrawberrywruchujednostajniepopierdolonymstaystrongangiewithoutenddestroyedpodprzykrywkaworthitmagolek22qcharskakaciemilordzie
blackismycolour
06:37
Wszystko jest obok, wszystko jest bez ciebie.
— Aleksander Jurewicz
Reposted bynotperfectgirlnotyourstrawberry
blackismycolour
06:37
W języku yaghan, mamihlapinatapai oznacza uczucie, moment, spojrzenie dzielone przez dwie osoby, z których każda chce zainicjować coś, czego obydwie pragną, ale żadna nie chce być tą, która zacznie.
— znalezione
Reposted bynotperfectgirlwithout-a-soulnotyourstrawberryczy-ty-to-ty
blackismycolour
06:36
Pewnego razu odpowiedź padła przed pytaniem. 
— Wisława Szymborska
Reposted bynotperfectgirlnotyourstrawberrykrvn
blackismycolour
06:31
Jak możesz chcieć odnaleźć kogoś, kogo nie ma?
— Piotr Szulkin "Epikryza"
Reposted bynotperfectgirlnotyourstrawberrykrvn
blackismycolour
06:31
Bo przecież samotność może boleć, fizycznie boleć. Pan wie.
— Piotr Szulkin "Epikryza"
Reposted bynotyourstrawberrykrvn
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl